Z historii duchowej adopcji

Z  historii dzieła Duchowej Adopcji

RYCERZ  NIEPOKALANEJ – STYCZNEŃ 1987 ROK

O „ duchową adopcję” zagrożonych

 

Przebywając niedawno w Anglii zetknąłem się tam z pewną bardzo ciekawą inicjatywą modlitewną, podjętą – o ile się nie mylę – przez Błękitną Armię Matki Bożej Fatimskiej.

Chodzi o tzw. „Duchową adopcję” dzieci nienarodzonych, zagrożonych sztucznym poronieniem. Wiemy, że tysiące lękliwych matek waha się, czy urodzić dziecko, które się w niej rozwija. Inne są już zdecydowane – za dzień, za dwa pójdą do kliniki, aby zadać śmierć…Kto może przekonać lękliwe? Kto może zatrzymać już zdecydowane?

Powiedział nam Pan Jezus: „O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”(J 14,14). Trzeba wierzyć Panu Jezusowi, a za wiarą muszą iść konkretne przedsięwzięcia.

Od kilku lat istnieje w Polsce krucjata modlitw w obronie poczętych dzieci. Bóg jeden wie, jak wiele dobra przyniosła dotąd ta cicha, niemal bezszelestna walka modlitewna owej krucjaty. Myślę jednak, że może by tę naszą krucjatę jeszcze udoskonalić. Tu powracam do akcji, z którą zetknąłem się na gruncie angielskim. Jej inicjatorzy proponują po prostu, aby każdy z nas duchowo, w sumieniu „adoptował” jedno nienarodzone jeszcze dziecko, znajdujące się w niebezpieczeństwie.

Wydaje mi się, że ta świadomość osobistej naszej opieki nad jakimś konkretnym, choć nam nieznanym maleństwem – jest szczególnie potrzebna. Gdy czytamy nieraz o tysiącach zabijanych dzieci, zapominamy często, że ta wielka tragedia składa się właściwie z tysięcy osobnych, pojedynczych tragedii. Ostatecznie dzieci te nie giną wszystkie za jednym naciśnięciem guzika. Na znane nam ogromne liczby uśmierceń, składają się tysiące indywidualnych decyzji rozłożonych w czasie i miejscu.

Niech więc każdy z nas broni jednego „swojego” dziecka – niech osłania je przed rękami złoczyńców! Niech nad każdym „adoptowanym” dzieckiem wyrośnie parasol modlitwy, Komunii świętej, postu i ofiary.

Inicjatorzy „Duchowej adopcji” proponują codzienną modlitwę w intencji „adoptowanego” dziecka. Modlitwa ta brzmi w języku polskim następująco:

     „Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, człowieka zawierzenia, Który opiekował się Tobą – proszę Cię w intencji tego nie narodzonego dziecka znajdującego się w niebezpieczeństwie sztucznego poronienia, które duchowo adoptowałem. Proszę, daj rodzicom tego dziecka miłość i odwagę, aby pozostawili je przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen”.

Przedstawiając tę modlitewną propozycję, nie uchylam się sam od jej podjęcia. Nie chciałbym, żeby inicjatywa ta rozpłynęła się w anonimowości – dlatego niniejszym zobowiązuję się do takiej osobistej codziennej modlitwy z dołączonym dziesiątkiem różańca w tej samej intencji. Modlitwę rozpocznę w dniu 1 stycznia 1987 r. w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi i będę kontynuował przez dziewięć miesięcy, do dnia 2 października, tj. do dnia Świętych Aniołów Stróżów. W tym czasie zobowiązuję się ponadto do ofiarowania raz w tygodniu jednej Komunii św. w intencji „adoptowanego” – wybranego przez Boga – dziecka. Dodatkowo jeszcze w miarę możliwości pragnę podjąć w tej intencji różne umartwienia.

Będę się modlił nie tylko o łaskę życia dla zagrożonego dziecka, ale również o łaskę świętego życia dla niego.

A teraz zwracam się do Ciebie, Czytelniku, z apelem:  Weź do ręki miecz modlitwy i walcz, a wywalczysz komuś życie !Dopóki chodzisz po ziemi, owo „adoptowane” przez Ciebie dziecko, będzie znane tylko Bogu. Ale gdy już przejdziesz bramy śmierci, poznasz, że Twój wysiłek nie poszedł na marne.                                             Paweł Milcarek

Dodaj komentarz